padł świat
na plask
ona była jedna
obok blask
kochała tak jak się kocha
z wszelkimi perypetiami
to stadion, to brama, to ściółka
to zwykły sklep z zabawkami
liściki, a jakże, szeptania
tak lata chodzenia mijały
oh fajnie zamieszkać razem
a liście z drzew już spadały
i wszystko było by pięknie
happy end dyszał zza ucha
gdyby ta panna, na gwiazdkę
nie pokazała mi brzucha
ładny prawda? proszę dotknij,
już dawno powinnam powiedzieć
nie pasujemy do siebie,
a czyje to, nie chcesz wiedzieć
zaryczał człek wołem ubitym
lecz spojrzał po chwili w niebo
tragedia to? czy ratunek?
zabić? czy zostać kolegą?
ecz na to pytanie niestety
historia dopiero odpowie
po "a psik" nie można być pewnym
czy to śmierć już, czy to tylko na zdrowie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POEMA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POEMA. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 lutego 2010
czwartek, 20 listopada 2008
LOT TRZMIELA
Jedni piszą o krągłościach
O zachwycie nad pachwiną
O gruszeczkach czy bananku
Z ciut zaczerwienioną miną
Podnieceni w papier leją
Swoje mary erotyczne
Elektrycznie się poddają
Co wstydliwe jest liryczne
W chmur domyśle mają tłoka
Co w cylindrzym smarze tłoczy
Coś do czegoś, trudno pojąć
Fakt, że człek się przy tym poci
Wszyscy smukli są w tych wierszach
Pachną, wiotcy z różą w zębach
W świetle świecy dusznie patrzą
Ja zaś wbijam wzrok w otręby
Pisać wolę wiersz o farszu
Wiersz o steku z bakłażanem
Fraszkę z pesto, o ziemniaczku
koperkowym sosem lanym
I tak myślę żal mi wszystkich
Co miast w łożach gnieść swe ciało
Z innym lirycznym podmiotem
Piszą wersy w pąsach śmiało
Ja mam gorzej wierzcie bardzo
Z tęsknot w wersach tworzę namiast
Przeciwnie niż ero-poeci
Rozsądniej jest mi pisać zamiast.
O zachwycie nad pachwiną
O gruszeczkach czy bananku
Z ciut zaczerwienioną miną
Podnieceni w papier leją
Swoje mary erotyczne
Elektrycznie się poddają
Co wstydliwe jest liryczne
W chmur domyśle mają tłoka
Co w cylindrzym smarze tłoczy
Coś do czegoś, trudno pojąć
Fakt, że człek się przy tym poci
Wszyscy smukli są w tych wierszach
Pachną, wiotcy z różą w zębach
W świetle świecy dusznie patrzą
Ja zaś wbijam wzrok w otręby
Pisać wolę wiersz o farszu
Wiersz o steku z bakłażanem
Fraszkę z pesto, o ziemniaczku
koperkowym sosem lanym
I tak myślę żal mi wszystkich
Co miast w łożach gnieść swe ciało
Z innym lirycznym podmiotem
Piszą wersy w pąsach śmiało
Ja mam gorzej wierzcie bardzo
Z tęsknot w wersach tworzę namiast
Przeciwnie niż ero-poeci
Rozsądniej jest mi pisać zamiast.
wtorek, 25 marca 2008
sf-orno
Się zmówili dziś panowie na plan co to im po głowie
chodził raczej długą chwilę - porno przynieśc na chawirę.
Już zasiedli, już się patrzą, już radochę czują ssaczą
widac jak tam pani z panią wnet poddajom się dymaniom
biorą w dziury wszystkie znane, pani z panią, pani z panem
Chłopcy siedzą, ekran miga, naraz jeden dupę dźwiga
i na balkon prosto leci, rycząc głośno - patrzcie dzieci!
W łapach dzierży swoją żoładź, obrzezaną, no i gołą
przez barierkę ją wystawia i sam z soba się zabawia.
Pod balkonem tłum się zbiera - Patrzcie tera! patrzcie tera
Ciemnośc nagła, księżyc zaszedł, stoi gościu z tym kutasem
Już ma strzelić prosto w gawiedź, chłopcy krzyczą - nas nie zawiedź!
Strzelaj prosto w tamte baby, niech coś z tego maja aby
Tłum zamiera w wielkiej ciszy i sapanie głośne słyszy
Ja! ich kome, bitte bitte! Pokaż kurwo swoja pitę!
Wreszcie finał, wreszcie bęc, gośc aż musiał sobie klęc
Leci sperma popod niebo, rozchlapuje się o drzewo
Klaszczą panny, klaszczą dzieci, a pan plemnik w kosmos leci
prawdy głosząc fantastyczne o panspermii galaktycznej.
Dzięki porno drogie dziatki, mamy dziś tu Marsjan statki
Ser z Urana, kurwy z Wenus, co tam tylko chcesz mieć w menu
Dzięki chłopcu, co bez wstydu, wbrew nakazom sanepidu
wziął interes w ręce swoje i w kosmiczne wszedł podboje
Waląc konia w imię nauki, siejąc dobrem ze swej pałki
Więc monument mu zbdujmy, nie ma w tym ni cienia ujmy:
Chuj ze spiżu, na sto stóp, skierowany w nieba dziób.
chodził raczej długą chwilę - porno przynieśc na chawirę.
Już zasiedli, już się patrzą, już radochę czują ssaczą
widac jak tam pani z panią wnet poddajom się dymaniom
biorą w dziury wszystkie znane, pani z panią, pani z panem
Chłopcy siedzą, ekran miga, naraz jeden dupę dźwiga
i na balkon prosto leci, rycząc głośno - patrzcie dzieci!
W łapach dzierży swoją żoładź, obrzezaną, no i gołą
przez barierkę ją wystawia i sam z soba się zabawia.
Pod balkonem tłum się zbiera - Patrzcie tera! patrzcie tera
Ciemnośc nagła, księżyc zaszedł, stoi gościu z tym kutasem
Już ma strzelić prosto w gawiedź, chłopcy krzyczą - nas nie zawiedź!
Strzelaj prosto w tamte baby, niech coś z tego maja aby
Tłum zamiera w wielkiej ciszy i sapanie głośne słyszy
Ja! ich kome, bitte bitte! Pokaż kurwo swoja pitę!
Wreszcie finał, wreszcie bęc, gośc aż musiał sobie klęc
Leci sperma popod niebo, rozchlapuje się o drzewo
Klaszczą panny, klaszczą dzieci, a pan plemnik w kosmos leci
prawdy głosząc fantastyczne o panspermii galaktycznej.
Dzięki porno drogie dziatki, mamy dziś tu Marsjan statki
Ser z Urana, kurwy z Wenus, co tam tylko chcesz mieć w menu
Dzięki chłopcu, co bez wstydu, wbrew nakazom sanepidu
wziął interes w ręce swoje i w kosmiczne wszedł podboje
Waląc konia w imię nauki, siejąc dobrem ze swej pałki
Więc monument mu zbdujmy, nie ma w tym ni cienia ujmy:
Chuj ze spiżu, na sto stóp, skierowany w nieba dziób.
sobota, 9 lutego 2008
Poema Lutowa
W śniegu tumanach
pośród bałwanów
stoi na mrozie
stado pacanów
Ten dzierży Kwiatek
Tamten Pierścionek
A inny złotem
oprószył swój Cżłonek
Stoją, czekają,
chuj wie na kogo
Rzec można::
stoją obowiązkowo
Bo się zwiedzieli
z mediów wszelakich,
ze w kalendarzu
dzień dziś jest taki
Gdy każde dziewcze,
kobieta, panienka
W pachwinach swoich
robi się miękka
Byleś jej Kartkę
Biżut lub Kwiatek
Wręczył jako
Miłości zadatek
Wtedy zaś ona
(jak w zmazach zwida)
Nogi Rozłoży
i Dupy Ci da
Więc stój se ciulu
Z kwiatkiem na mrozie
Skoro inaczej
nie możesz nieboże.
pośród bałwanów
stoi na mrozie
stado pacanów
Ten dzierży Kwiatek
Tamten Pierścionek
A inny złotem
oprószył swój Cżłonek
Stoją, czekają,
chuj wie na kogo
Rzec można::
stoją obowiązkowo
Bo się zwiedzieli
z mediów wszelakich,
ze w kalendarzu
dzień dziś jest taki
Gdy każde dziewcze,
kobieta, panienka
W pachwinach swoich
robi się miękka
Byleś jej Kartkę
Biżut lub Kwiatek
Wręczył jako
Miłości zadatek
Wtedy zaś ona
(jak w zmazach zwida)
Nogi Rozłoży
i Dupy Ci da
Więc stój se ciulu
Z kwiatkiem na mrozie
Skoro inaczej
nie możesz nieboże.
KLUCZ DO SERCA
A do tego fragmentu poemy Marcela:
"Byleś jej Kartkę
Biżut lub Kwiatek
Wręczył jako
Miłości zadatek
Wtedy zaś ona
(jak w zmazach zwida)
Nogi Rozłoży
i Dupy Ci da"
...kartka valętynkowa taka:
"Byleś jej Kartkę
Biżut lub Kwiatek
Wręczył jako
Miłości zadatek
Wtedy zaś ona
(jak w zmazach zwida)
Nogi Rozłoży
i Dupy Ci da"
...kartka valętynkowa taka:
czwartek, 7 lutego 2008
ANTYVALĘ WIERSZYK
18 lat temu, pełen naiwności
wierzyłem, że Walenty - to patron miłości
Dziś pełnoletni i bardziej dorosły
wiem, że Walentego czcić chcą tylko osły
wierzyłem, że Walenty - to patron miłości
Dziś pełnoletni i bardziej dorosły
wiem, że Walentego czcić chcą tylko osły
sobota, 12 stycznia 2008
A bit boring collection of limericks as translated by Marceli
There once was a hermit named Dave
Who kept a dead whore in his cave.
She was missing a tit.
She smelled like shit.
But think of the money he saved!
Pewien pustelnik, zwany też Michałem
W jaskini mieszkał z martwej dziwki ciałem
Cycek jej już odpadł
Cuchnęła jak odpad
Jednak oszczędności miał z tego nie małe.
***
There once was a girl from Devizes
Who tits were of different sizes.
One was real small
And no good at all
But the other won several prizes.
Pewna dziewczyna z Ankary
biust miała ciut nie do pary
Lewa pierś mała
Jej smętnie zwisała
Za drugą zgarniała puchary
***
There once was a man from Juno,
He said, "Sex, this i do know,
Women are fine,
sheep are divine,
but armadillos are numero uno.
Powiedział mi kiedyś pan Marceli Szpak:
Że z seksem to w sumie i jakoś jest tak:
Z kobietą jest nieźle
Z owcą trzeba w gieźle
Za to z pancernikiem to sam życia smak.
***
There was a young fellow named Bliss,
Whose sex life was strangely amiss.
For even with Venus
His recalcitrant penis
Would never do better than t
h
i
s.
Był młodzian swawolny o imieniu Grześ
marzenie jego: brukać dziewic cześć
Lecz nawet przy porno
nad wolę oporną
organu swego, nie umiał się w
z
n
i
e
ś
ć
***
An incautious young woman named Venn
Was seen with the wrong sort of men;
She vanished one day,
But the following May
Her legs were retrieved from a fen.
Rozpustną dziewicę, znaną jako Inez
pociągał tzw. perwersji margines
Aż w końcu zniknęła.
Ponoć utonęła
Jej trupa zaś rybki naruszyły krzynę
***
A beetling young woman named Pridgets
Had a violent abhorrence of midgets;
Off the end of a wharf
She once pushed a dwarf
Whose truncation reduced her to fidgets.
Panienkę Pridget jakoś wciąż parło
aby urządzać masakrę złym karłom
Zobaczy nizioła
bęc go gdzieś do doła
Tak w jej obyczajach się to już utarło.
***
There was a young lady who wouldn't.
Her mother had told her she shouldn't.
When dear mama died,
She felt free, so she tried,
But by then she was so old she couldn't
Była Zosia, co nie chciała
Bo jej matuś zabraniała
Odeszła mamusia
Zosia chce mężusia
Ale się do tego już nie nadawała
***
There was a young lady of Greenwich,
Whose garments were bordered with Spinach;
But a large spotty Calf,
Bit her shawl quite in half,
Which alarmed that young lady of Greenwich.
Dość dziwna niewiasta z okolic Lublina
zwyczaj miała śmieszny, odziewać się w Szpinak
Raz jednak mały Byczek
Zeżarł jej Staniczek
I z wstydu spłoniła się owa dziewczyna
***
There was a young woman whose stammer
Was atrocious, & so was her grammar;
But they were not improved
When her husband was moved
To knock out her teeth with a hammer
Pewne dziewczątko strasznie się jąkało
Demolując przy tym gramatykę całą
W niczym nie pomogło
Gdy mąż z myślą podłą
Zębów ją pozbawił w stal okutą pałą.
***
Dla odmiany - clerihew
Marie Curie,
Not hard to see,
Was glowing with pride,
And glowed in the night.
Maria Curie
Każdemu żiri
Rzucała się w oczy
Świecąc po nocy
***
Pity now poor Mary Ames,
Blinded by her brother James;
Red-hot nails in her eyes he poked,--
I never saw Mary more provoked.
2 wersje:
Zapłaczcie cicho nad Mary Ames,
Którą oślepił jej braciak James;
Gorące gwoździe jej wsadził do ócz, -
I się Marysia wściekła jak sucz.
Zapłaczcie cicho nad Mary Ames,
Którą oślepił jej braciak James;
Gwoździem goracym w oczach jej grzebał,
I się Marysia wkurwiła jak trzeba.
***
Ogden Nash
Grandpa Is Ashamed
A child need not be very clever
To learn that "Later, dear" means "Never."
Dzieciak mieć może zerowe kumanie
Ale zrozumie, że "potem, słonko" znaczy po prostu "spadaj baranie"
***
Who kept a dead whore in his cave.
She was missing a tit.
She smelled like shit.
But think of the money he saved!
Pewien pustelnik, zwany też Michałem
W jaskini mieszkał z martwej dziwki ciałem
Cycek jej już odpadł
Cuchnęła jak odpad
Jednak oszczędności miał z tego nie małe.
***
There once was a girl from Devizes
Who tits were of different sizes.
One was real small
And no good at all
But the other won several prizes.
Pewna dziewczyna z Ankary
biust miała ciut nie do pary
Lewa pierś mała
Jej smętnie zwisała
Za drugą zgarniała puchary
***
There once was a man from Juno,
He said, "Sex, this i do know,
Women are fine,
sheep are divine,
but armadillos are numero uno.
Powiedział mi kiedyś pan Marceli Szpak:
Że z seksem to w sumie i jakoś jest tak:
Z kobietą jest nieźle
Z owcą trzeba w gieźle
Za to z pancernikiem to sam życia smak.
***
There was a young fellow named Bliss,
Whose sex life was strangely amiss.
For even with Venus
His recalcitrant penis
Would never do better than t
h
i
s.
Był młodzian swawolny o imieniu Grześ
marzenie jego: brukać dziewic cześć
Lecz nawet przy porno
nad wolę oporną
organu swego, nie umiał się w
z
n
i
e
ś
ć
***
An incautious young woman named Venn
Was seen with the wrong sort of men;
She vanished one day,
But the following May
Her legs were retrieved from a fen.
Rozpustną dziewicę, znaną jako Inez
pociągał tzw. perwersji margines
Aż w końcu zniknęła.
Ponoć utonęła
Jej trupa zaś rybki naruszyły krzynę
***
A beetling young woman named Pridgets
Had a violent abhorrence of midgets;
Off the end of a wharf
She once pushed a dwarf
Whose truncation reduced her to fidgets.
Panienkę Pridget jakoś wciąż parło
aby urządzać masakrę złym karłom
Zobaczy nizioła
bęc go gdzieś do doła
Tak w jej obyczajach się to już utarło.
***
There was a young lady who wouldn't.
Her mother had told her she shouldn't.
When dear mama died,
She felt free, so she tried,
But by then she was so old she couldn't
Była Zosia, co nie chciała
Bo jej matuś zabraniała
Odeszła mamusia
Zosia chce mężusia
Ale się do tego już nie nadawała
***
There was a young lady of Greenwich,
Whose garments were bordered with Spinach;
But a large spotty Calf,
Bit her shawl quite in half,
Which alarmed that young lady of Greenwich.
Dość dziwna niewiasta z okolic Lublina
zwyczaj miała śmieszny, odziewać się w Szpinak
Raz jednak mały Byczek
Zeżarł jej Staniczek
I z wstydu spłoniła się owa dziewczyna
***
There was a young woman whose stammer
Was atrocious, & so was her grammar;
But they were not improved
When her husband was moved
To knock out her teeth with a hammer
Pewne dziewczątko strasznie się jąkało
Demolując przy tym gramatykę całą
W niczym nie pomogło
Gdy mąż z myślą podłą
Zębów ją pozbawił w stal okutą pałą.
***
Dla odmiany - clerihew
Marie Curie,
Not hard to see,
Was glowing with pride,
And glowed in the night.
Maria Curie
Każdemu żiri
Rzucała się w oczy
Świecąc po nocy
***
Pity now poor Mary Ames,
Blinded by her brother James;
Red-hot nails in her eyes he poked,--
I never saw Mary more provoked.
2 wersje:
Zapłaczcie cicho nad Mary Ames,
Którą oślepił jej braciak James;
Gorące gwoździe jej wsadził do ócz, -
I się Marysia wściekła jak sucz.
Zapłaczcie cicho nad Mary Ames,
Którą oślepił jej braciak James;
Gwoździem goracym w oczach jej grzebał,
I się Marysia wkurwiła jak trzeba.
***
Ogden Nash
Grandpa Is Ashamed
A child need not be very clever
To learn that "Later, dear" means "Never."
Dzieciak mieć może zerowe kumanie
Ale zrozumie, że "potem, słonko" znaczy po prostu "spadaj baranie"
***
wtorek, 28 listopada 2006
NAD BRZEGIEM RZECZKI
Nad brzegiem rzeczki, opodal krzaczka,
jak dobrze spojrzysz, zobaczysz ślimaczka
Co tutaj leży jak dzień długi cały.
jest to ślimaczek, co kocha ssać pały.
Branie do buzi, robienie wciąż loda,
to jest dla niego największa przygoda.
Co jaki podróżny zjawić się raczy,
on już mu czułki pakuje do gaci.
Już śluzem cały pokrywa się, błyszczy
A jak się bronisz, to głośno pyszczy:
No, przestań żesz wiercić się tak i wywijać,
Chcę ci obciagnąć, to będzie chwila.
W fabrykach chińskich wciąż wytwarzaną
by krzywdę robić paniom i panom.
A morał jaki z historii tej?
Bycie ślimakiem jest fajne, że hej!
jak dobrze spojrzysz, zobaczysz ślimaczka
Co tutaj leży jak dzień długi cały.
jest to ślimaczek, co kocha ssać pały.
to jest dla niego największa przygoda.
Co jaki podróżny zjawić się raczy,
on już mu czułki pakuje do gaci.
A jak się bronisz, to głośno pyszczy:
No, przestań żesz wiercić się tak i wywijać,
Chcę ci obciagnąć, to będzie chwila.
Nikt się nie dowie, żonie nie powiesz,
a dobry lodzik, jest zawsze na zdrowie.
Na takie dictum podróżni ci
najczęściej myślą: a czemu ni?
a dobry lodzik, jest zawsze na zdrowie.
Na takie dictum podróżni ci
najczęściej myślą: a czemu ni?
W końcu z ślimakiem Biblia nie wzbrania,
We Francji to nawet się ludzi nakłania,
by po tym jak już ślimak obessa
zjeść go wprost z grilla, lub z tego... pieca.
We Francji to nawet się ludzi nakłania,
by po tym jak już ślimak obessa
zjeść go wprost z grilla, lub z tego... pieca.
Ślimak więc rośnie gruby i tłusty,
karmion codziennie nasieniem rozpusty.
Czasem, gdy taka go weźmie ochota
W grę wchodzić może tez inna robota.
karmion codziennie nasieniem rozpusty.
Czasem, gdy taka go weźmie ochota
W grę wchodzić może tez inna robota.
Wtedy miast mężczyzn, zaczepia laski,
krzycząc rozgłośnie - zamiast podpaski
Dam użyć siebie, komfort zapewnię,
tylko wepchnijcie mnie w wasze głębie.
krzycząc rozgłośnie - zamiast podpaski
Dam użyć siebie, komfort zapewnię,
tylko wepchnijcie mnie w wasze głębie.
Są tacy, co zda im się to brzydliwe,
lecz ślimak twierdzi, że lepiej żywe
stworzenia sobie wkładać do cipek,
lecz ślimak twierdzi, że lepiej żywe
stworzenia sobie wkładać do cipek,
niż z gumy chuje, czy inną lipę.
W fabrykach chińskich wciąż wytwarzaną
by krzywdę robić paniom i panom.
A morał jaki z historii tej?
Bycie ślimakiem jest fajne, że hej!
piątek, 8 września 2006
JAK TO ROBIĄ: PIERDONKI
Fot. Wave
ZBOCZONA PIERDONKA {by Marceli}
Biedronka Eulalia, stworzenie saficzne,
miała w swym żywocie przygody rozliczne
i snuć uwielbia długaśne bajania,
gdy tylko dopadnie chętnych do słuchania.
Okulary włożywszy, nakrywszy się pledem,
dzisiaj nam opowie, jak klepała biedę
i jak z tego wyszła, błyszcząc cała złotem
tak więc posłuchajcie, jak macie ochotę.
Otóż roku łońskiego (archaizmy, jej pasja)
panowała nam w lesie skurwysynów dynastia.
Wszyscy gięli grzbiety pod batem i knutem
życie leśnych futrzaków wieczną było pokutą.
Robalom też nie lepiej działo się w tych czasach
kryć musiały wino i wódkę w okolicznych lasach.
Bowiem król Kutafon, o numerze trzecim,
nałożył prohibicję, na wszystko, jak leci.
Zakazał więc hulanek, zakazał parad, wiecy
a wódką nakazywał na trąd chorych leczyć.
Okres Wielkiej Smuty, tak te czasy zwano
chujowo było we wieczór a ciulato rano.
Wreszcie bunt podniosły duże grupy zwierząt,
biora łomy, tarany i na pałac lezą.
Tu Eulalia dyskretnie łzę rąbkiem ociera:
Mówię wam dzieciaki - klawo, jak cholera!
Stoimy pod murami, pieśń we piersiach wzbrała
a durny Kutafon pokazuje wała
i wrzeszczy: Szubrawcy, zdrajcy, chuje
ja was gremialnie do lochów wpakuję!
Popłoch poszedł po tłumie, kilku dyla dało
lecz wciąż pod blankami stoi nas niemało.
By męża swojego podtrzymać na duchu
wyszła z komnat również królowa Ni Chu-Chu.
Dziwne onej miano, skośne nieco z lekka,
zawdzięczała temu, że była z daleka
i leśnych obyczajów ni w ząb nie kumała
a także ponoć w łożu ni chu-chu nie dawała.
I teraz posłuchajcie, bo na scenę wkraczam -
Nadyma sie Eulalia, oczami wywraca.
Jak wszyscy pewno wiecie, dziewczynki preferuję
(jakoś tak nie lubię tych stworzeń ze chujem)
Oczkiem bystrym, z daleka, szybko wypatrzyłam
że królewska Ni Chu-Chu, też Safonie miła.
Lesba lesbie cipki nie zje, tak se pomyślałam
i wprost na łono królowej prędko przyleciałam.
Miziam ją skrzydłami, językiem kołuję
a ona w przedorgaźmiu, Królowi dyktuje:
Ja, Kutafon, Władca lasu, zmęczony i stary
w dniu dzisiejszym abdykuje i idę na mary.
Tam ostatnie dni swe licząc wolno i z namysłem
Królestwo me rozwiązać raczę, zgodnie z tym zamysłem,
co pozwoli wam, zwierzakom, stworzyć republikie
w której żyć będziecie wolne oraz dzikie.
Ryk wzniósł się pod niebiosa, zwierzaki tańcują
A Kutafon, jak rzekli, tak też abdykują.
Natomiast Ni Chu-Chu, mną oczarowana
w saficznej ekstazie trwała aż do rana.
Kończąc, morał dzieci wam zapodać muszę
bo tak bez morału, to jakoś się duszę.
Otóż, wiedzcie dziatki, że ta cała polityka
to jest nic innego, jak kwestia użycia języka.
sobota, 11 lutego 2006
GDY CI SŁABO...
Przez długi czas (i prawie od początku istnienia naszego drogiego burdello) poniższy viershytscheque świecił neonem w szyldzie lupanarowym:
Gdy ci słabo, gdy ci źle,
Gdy egzystencjalizm żre...
Gdy przechodzi nagle chrapka na twą połowinę jabłka
Gdy zda ci się niepojęte to, co czynią cud-bliźnięta,
Gdy nie możesz spiąć budżetu z powodu hiperdebetu,
Gdy cokolwiek, gdy nic wcale
Gdy jest nudno niebywale...
Przybieżże ze skargą swą
Do Lupanar d'Escargot...
Subskrybuj:
Posty (Atom)